Nemo-Witam-banner
email85
Nie bedziesz...

Last position: Lat: 013º 27,4’E Lon: 52 º 26,4’N

Updated: 07.04.2008 at 19:30

12Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Podobno 90% polskiego społeczeństwa to praktykujący katolicy. Przynajmniej w taki sposób chcą nam to przedstawiać obecne władze prawie przez samego boga namaszczone. Od czasu gdy Karola Wojtyłę zrobiono Piotrowym następcą, sporej części polskiego społeczeństwa dech odebrało. Brak regularnego oddychania prowadzi przeważnie do poważnych objawów chorobowych i uszkodzeń tkanki mózgowej. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że w tym najbardziej katolickim kraju naszej galaktyki, praktykuje się nagminnie łamanie pierwszego przykazania. Kult jednostki jakim został otoczony Wojtyła przekracza czasami wszelkie bałwochwalcze przykłady. Najgorsze, że sam Karol Wojtyła nie robił nic by ukrucić ten festiwal kreowania go na idola i ekumenicznego Super Star. W milionach polskich mieszkań, nad telewizorem wiszą portrety polskiego Papierza, co nie przeszkadza by na tym telewizorze puszczać sobie pornole. No ale to inna historia. Dla polskiego katolika Wojtyła jest ważniejszy niż sam Chrystus, bo Polak, bo nasz, bo nam się należało. Mimo starań i kokietowania Moskala, do Rosji nie zaproszono JP2, prawdopodobnie PapaMobile nie miał tam homologacji. Co dziwnego nie zapraszała go żadna z moskiewskip ekip, a kilka kadencji było. Dla PPP czyli Prawdziwego Polaka Patrioty, jest to jeszcze jeden dowód na to, że Ruskie nam zazdroszczą i nie wiedzieli jak się zemścić to Papy Polaco nie wpuścili kacapy.

Temu karnawałowi bałwochwalstwa, chciał jeszcze za życia Wojtyły dać koniec obecny papież a wtedy jeszcze kardynał Ratzinger, zwany od dawna "Rottweilerem Pana Boga". We wrześniu 2000 świat ujrzał watykańską deklarację "Dominus Ieses" mówiąca twardo, że Chrystus to jedyny prawdziwy bóg. Kropka, Basta! Deklarację tą wysmażyła Kongregacja Nauki Wiary, po ostrzeżeniu danym Wojtyle, a Ratzinger podpisał ją 6-go sierpnia gdy Rzym wyludnił się na wakacje, uczynił to bez wiedzy papieża. Był to wyraźny znak, że kościół nie popiera polityki ekumenicznej papierza i jego roli Super Idola międzywyznaniowego. Polska tego nie zrozumiała,
Polska ma swojego Boga

Zastanawiałem się dlaczego "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną" jest przykazaniem numer jeden. Oto moje przemyślenia. Konstytucja każdego kraju zawiera najważniejsze i podstawowe akty prawne, niezbędne do funkcjonowania państwa. Numeracja kolejnych aktów prawnych też nie jest bez znaczenia, gdyż świadczy o ich ważności. Przeważnie jeden z pierwszych artykułów każdej ustawy zasadniczej określa ustrój danego państwa. Tak jest i z przykazaniami jakie Mojżesz otrzymał w postaci kamiennych tablic. Owe przykazania należy traktować jako pierwszy akt prawny pierwszych chrześcijan, gdyż i tutaj w pierwszym paragrafie/przykazaniu określa się podstawę ustroju: Bóg jest tylko jeden, więc nie dyskutować. To coś na kształt kierowniczej roli partii.

Ciśnie się więc na usta pytanie, czy Bogu ważniejsze było by w niego bezgranicznie wierzono, czy by jego trzoda nie pozabijała się wzajemnie? W końcu morderstwo w naszej strefie kulturowej uchodzi za największe przestępstwo a w Dekalogu znajduje się dopiero na piątej pozycji. Logicznie rzecz biorąc powinien zakaz zabijania stać na pierwszym miejscu. Czyżby dla Boga zabijanie było przestępstwem mniejszej wagi niż brak lojalności?
Dla Boga być może nie, gdyż jako Bóg stoi ponad tym wszystkim i tym ludzkim padołem. Natomiast nie jest i nie było wszystko jedno ludziom którzy w jego imieniu (i swoim interesie) zajęli się jego sprawami na ziemi. Ci ludzie mieli i mają określone preferencje, ale by to zrozumieć muszę poruszyć temat Monoteizmu

Mistycyzm leżał od zarania w naturze człowieka. Poprzez mistyczne podejście do otoczenia, człowiek tworzył sobie dla własnych potrzeb rozumienia swego otoczenia, postaci Bogów, Bożków, Elfów, wróżek itd. Te były natomiast odpowiedzialne za praktycznie wszystkie wydarzenia, dobre i złe. W starożytności całe plejady bogów zaludniały nieboskłon. Były one nie tylko interfejsem pomiędzy nimi a naturą, ale swego rodzaju rozrywką w stylu dzisiejszych telenoweli. Bogom przypisywano ludzkie wady i zalety, miłosne historie, heroiczne czyny, rozpacz, radość i rozpasanie. Mieli więc owi bogowie bardzo ludzką twarz, mieli znaczenie socjologiczne ale ich polityczne odziaływanie było zerowe. W satrożytności nikomu nie wpadłoby do głowy prowadzenie walki z wrogiem w imieniu pijanego Bachusa. Bili się nasi protoplaści w celach terytorjalno-gospodarczych a piepszenie o pięknej Helenie ma tyle wspólnego z prawdą co Książe Ferdynand z rozpętaniem pierwszej wojny światowej.

Potęgi i cesarstwa powstawały i upadały, gdyż nie miały wspólnej dla rozdrobnionych grup etnicznych ideologii. Dopiero powstanie religii monoteistycznych umożliwiło skupienie różnych kulturowo ludów pod jednym ideologicznym parasolem. W przypadku chrześcijaństwa było to bardzo niebezpieczne dla cesarstwa rzymskiego. Jeszcze jeden egzotyczny bóg nie przeszkadzał w zasadzie nikomu, ale otoczka polityczno-społeczna jaka się za tą wiarą kryła nie była obojętna rzymskim imperatorom. Była śmiertelnie groźna dla bezpieczeństwa wewnętrznego cesarstwa. Można spytać dlaczego rzymianie przyzwyczajeni do bardzo liberalnego obcowania z wręcz dekadenckimi bogami, nagle decydują się na przystąpienie do dziwacznej sekty, opowiadającej o jednym bogu i to do tego piekielnie surowym. Do owej obcej kulturowo sekty wstępowali początkowo ludzie biedni, niziny społeczne. Populistyczne opowiadania o piekle i raju, o karze i nagrodzie, o czekającej sprawiedliwości przyciągała biedaków, niewolników i resztę plebsu tak jak dzisiaj robią to mniej udanie kaczory i spółka. W pewnym momencie kapłani stali się poważnym przeciwnikiem politycznym, skupiającym jako prototyp partii politycznej tłumy które do tej pory nie miały nic do powiedzenia. Cesarze rzymscy którzy do tej pory walczyli z tym zjawiskiem, odkryli jego zalety i zaadoptowali ten ruch dla swoich potrzeb obwołując się głowa tego kościoła. Wilk przebrał się w owczą skórę. Już na pierwszym soborze ustalono linię polityczną, ocenzurowano pisma święte i zlikwidowano wewnątrzpatyjną opozycję. Od tego właśnie momentu kościół stał się instytucją polityczno-gospodarczą i aby się na swej pozycji utrzymać musiał sprawy twardo stawiać:

Bóg jest jeden, kto twierdzi inaczej będzie ginął w ogniach piekielnych.
Albo z nami albo przeciwko nam.

Nie przebierał więc kościół w środkach perswazji by owo credo swej egzystencji umocnić. Stosował perswazje, zastraszenia, tortury, morderstwa, groził inkwizycją, anatemą wyklęciem i całą gamą innych środków politycznego nacisku. Robił to skutecznie, rządząc Europą przez kilkanaście stuleci, decydując o obsadzaniu tronów oraz o koligacjach rodzinno-dynastycznych. Robił to bogacąc się, bogacąc się, bogacąc się. Stał się pierwszym w historii, największym, najpotężniejszym i najbogatszym kartelem gospodarczym wszech czasów. Imperium międzynarodowym z własnym wywiadem, policją polityczną, bankami i siedzibami w każdym zakątku świata. Jak Bill Gates w garażu tak kościół katolicki rozpoczynając swą karierę w maleńkiej stajence pod Betlejem, osiągnął wszystko co można, przetrwał 2000 lat. pokażcie mi jedno imperium które przetrwało choć jedną czwartą tego.

Walka pomiędzy dwoma największymi religiami monoteistycznymi jakimi są chrześcijaństwo i islam, należy rozumieć więc (i ja tak to rozumiem) nie jako walkę o to czyj bóg jest prawdziwy. Jest to zażarty pojedynek dwóch międzynarodowych karteli o rynki gospodarcze, o władzę. Jeżeli to tak traktować to walka będzie na śmierć i życie, gdyż chodzi o coś ważniejszego od boga:

MONEY

Tylko w tym celu i pod hasłem Bóg jest tylko jeden, polegną wierni przysypywani gruzami jakiegoś WTC, rozrywani bombami pułapkami, zabijani skrytobójczo lub na ulicach miast, maltretowani w obozach internowania.  Ich ideolodzy natomiast będą się modlić w zaciszach kościołów i meczetów, wsłuchiwać się w szelest banknotów przemykających się chyłkiem na ich konta, wpatrywać w rządy cyferek na monitorach swych komputerów i modlić, modlić, modlić.

glob

Since April 2004

Na Marginesie

Obok Cpt.Nemo poruszył bardzo poważny temat i nie ma zamiaru robić sobie z niego żartów, lub tym bardziej naigrywać się z uczuć religijnych czytelnika. Tekst ten jest protestem przeciwko manipulowaniu uczciwymi ludźmi przez część kleru i wielu polskich i zagranicznych polityków. Tekst ten nie jest też napaścią na Karola Wojtyłę, chce w swej części pokazać, że nawet tak wybitne jednostki jak JP2 są tylko ludźmi, ulegają pokusom i jak każdy z nas podlegają procesowi starzenia się.

Choć Cpt.Nemo jest Agnostykiem bardzo szanuje ludzi wierzących jeśli ich intencje są uczciwe a ich wiara wypływa z potrzeby serca. Nie może jednak zgodzić się z perfidnym wykorzystywaniem ludzkich uczuć dla prymityw-nych celów jakimi kierują się niektórzy domorośli politycy lub duchowni o przeroście ambicji. Takimi właśnie ludźmi woczach kapitana są aktorzy obecnej sceny politycznej oraz ludzie pokroju księdza Rydzyka

a_feuerfigur_0203
LineaHorizont

[Main Deck] [Voyage Plan] [Crew List] [Radio Room] [Log Book] [Fundacja Pomocy] [Pogadajmy jak...] [Niech zyje wojna] [Kaska narozrabiala] [Chlopcy i ptaszki] [Sikamy do zlewu] [Publikatory] [Filmy Amerykaskie] [Palenie] [Ghost Busters] [Tarcza] [Jasio Dupa] [Relatywizm] [Syndrom....] [Cargo Deck] [Fun Deck] [Quarantine] [About]

LineaHorizont02