Sunia
nemopic nemoabyss
crew2
Linia
glob
linieStil

Established April 2004 - Last Update 18.09.2016

linieStil

Sunia - opowieść krótka choć plugawa o tym jak zawalił mi się świat.

1226688230_1225170iJako studenci siedzieliśmy całe lato nad Babantem (czyste jezioro na Mazurach), przyjechał Gruby (mój koleś, artysta malarz nie gardzący) z Igorem (aktorem mocno nawiedzonym choć również nie gardzącym). My czailiśmy się na jedną nadzwyczajną panienkę który spędzała część wakacji z tatusiem, konsulem zwyczajnym. Konsul lubił łowić ryby więc spędzali wakacjonki w wypasionej przyczepie kempingowej w stylu hej-hej-jU-eS-Ej. Panienka miała dupcię jak Naomi, cycki jak Pamela i nie zwracała uwagi na moje zaloty. Taka była. Reszta napalonych kolegów zwisała mi nacią od pietruchy, ale że na moje zaloty nie reagowała było powodem by zdzirę znielubieć (gardzi czy jak?). Nie przeszkadzało mi to jednak podglądać ją gdy myła swe ciało celbrytki w wodach jeziora. Jej też nie, więc myła dokładnie.

No więc Gruby przyjechał, idziemy przez las i natykamy się na Naomi-Pamelę, a gruby do niej:
-Cześć Sunia (to chyba od suki, tak myślałem), co tu robisz?
Reszta dialogu odbywała się bez mojego udziału, bo Sunia mnie jakby nie zauważała. Koniec końców Gruby zaprosił Sunię na ognisko z popitką co wieczorową porą miało się odbyć (jak każdego dnia zresztą).

Było pięknie, ognisko płonęło, w kociołku gotowała się zupka REGE (regeneracyjna), wokół ogniska perliło się 30 flaszek lokalnego wina. Rozmowy były inteligentne bo każdy chciał Suni zaimponować kaskadami swej inteligencji rajcowanymi sporą ilością testosteronu. Ja wyżynałem takie kawałki na gitarze, że sam bym się w sobie zakochał na zabój. Flaszka krążyła sztafetą po zgromadzeniu. Splendoru dodawał lokalny głupek wiejski, który co wieczór odwiedzał nas by się za friko nachlać z inteligencją. Był taki szczęśliwy, że aby swemu szczęściu dać upust, rzekł: Gdybym znalazł dwa złota, tobym wam jedno dał.

Był też leśniczy albinos z fioletowym nosem, który po każdym łyku z flaszki wpadał twarzą do ogniska i trzeba go było wyciągać za nogi. Miał azbestową mordę chyba skurwysyn. W końcu flaszka dotarła do Suni. Sunia ociągała się z piciem z flaszki po leśniczym, otarła zgrabnie gwint i udała, że pije. Igor recytował z przejęciem Oniegina w wersji oryginalnej, ale przerwał mu kolega B, jedyny posiadacz narzeczonej, więc Sunią mało zainteresowany. Stanął nad Sunią, spojrzał na Sunię i zaproponował grzecznie: Ty kurwa twoja mać, pij!!! Trzy bulki, bo nas w Chuja nie zrobisz!!!

Nastała cisza, bo grabarz pogrzebał nasze szanse 100 metrów pod piramidami egipskimi. Do ogniska, zbliżała się delegacja znajomych warszawskich punków śpiewając na trzy głosy:

Nad Babantem fajno jest
Można flaszkę obalić
leśniczego zrobić w chuj

no i górkę podpalić
A jak górka przyjdzie tu
by nas zabrać do ciupy
nawsadzamy wtedy jej
kilka chujów do dupy.

 MASAKRA !!! 

Dla wyjaśnienia, "górką" nazywaliśmy konsula z Sunią, więc Sunia pędzona solidarnością rodzinną wykręciła się migreną i dała dyla do tatusia konsula, przedstawiciela proletariatu. Nie muszę chyba dodawać, że nikomu nie udało się Suni zniewolić. Rano zapytałem Grubego, czy ta Sunia to od suki, bo przecież my tacy sympatyczni jesteśmy?
. Nie - odpowiedział Gruby - ona sunie się z każdym kto ma kasę, zapomnij Bodzio, nawet gdybyś miał ptaka jak murzyn. Sunia i już.
Jeśli w wieku 23 lat można cierpieć, to ja wtedy cierpiałem... i to jak.

LiniaEnd

VISITORS